Dowcip

Kategoria: Dowcipy



MATEUSZSZ
2006-02-16, 16:07
Wpisujcie tu swoje dowcipy
Asterix95
2006-02-16, 16:12
Jasiu nie chodź na dyskoteki bo oguchniesz!!

Nie będę jadł Mamo.
bot
2006-02-16, 17:14
Przychodzi   baba   do   lekarza  z   żabą   na   głowie .

- Co pani dolega ? - pyta lekaż a żaba na to :
- Coś mi się z tyłu przyklieiło .
Asterix95
2006-02-17, 15:42
W sklepie tekstylnym do sprzedawczyni podchodzi elegancko ubrana blondynka i prosi o wełniany materiał w kolorze czerwonym. 

- Proszę taki, żeby nie był zbyt jaskrawy i zbyt ciemny.
Sprzedawczyni przynosi kolejne bele materiałów, jest już bardzo zgrzana, zmęczona, a klientka ciągle wybrzydza. Po półgodzinie wybrała w końcu dobry kolor.
- Ile metrów? - pyta sprzedawczyni.
- Jakich metrów?! Mój mąż przywiózł mi z Hiszpanii szmacianego byczka Fernando i gdzieś odpadł mu języczek.
Asterix95
2006-02-17, 15:48
Dzwoni Sasza z Moskwy do Iwana w Murmańsku: 

- Iwan, ile masz stopni?
- Minus 20.
- To co w telewizji pieprzą, że u was minus 50...
- Aaaaa, to może na zewnątrz...
MATEUSZSZ
2006-02-17, 17:32
Jak nazywa się syn optyka? synoptyk
Kori
2006-03-05, 10:15
Spotyka Jasio starą nauczycielkę z liceum po latach:

-No co u ciebie słychać Jasiu, co porabiasz?
-A wie Pani, chemię wykładam.
-Niemożliwe, a gdzie Jasiu?
-W "Biedronce".
olor
2006-09-25, 17:20
Przedszkole. Po zajęciach przedszkolanka pomaga założyć butki małemu pingwinkowi. Męczy się, bo butki są ciasne ale w końu - weszły. Spocona siada na ławce obok a pingwinek mówi:


- Ale butki są na złych nóżkach!
Rzeczywiście, lewy na prawy. Ściąga je więc, zakłada znowu, morduje się sapie... wreszcie!
- A to nie są moje buciki... - mówi nagle mały pingwinek.
Przedszkolanka zaciska zęby, sciaga butki, ociera pot z czoła...
- ... to są buciki mojej siostry, ale mamusia kazała mi je nosić.
Pani zaciska pięści, liczy do dziesięciu... Wciąga butki znowu na nogi pingwinka. Uspokaja oddech. Zakłada mu płaszczyk, czapeczkę...
- Masz rękawiczki? - pyta pingwinka.
- Mam, schowane w butkach!

Pani pyta pingwinków:

- Kto powie zdanie z rzeczownikiem cukier?
Zgłasza się pingwinek i mówi:
- Piję herbatę z cytryną.
- No dobrze pingwinku, a gdzie jest cukier?
- Rozpuścił się.

Pingwinek mówi do mamy:
- Mamo, tata dzisiaj dwa razy na mnie nawrzeszczał.
Mama pyta:
- A dlaczego?
- Raz jak mu pokazałem świadectwo, a drugi jak zobaczył, że to jego.


- Chcę z listu do Św. Mikołaja wykreślić kolejkę i wpisać rower -mówi pingwinek do taty.
- Już nie chcesz kolejki?
- Chcę, ale jedną już znalazłem w twojej szafie.




Przychodzi pingwinek do taty i woła:
- Tato, tato, słyszałem, że twój ojciec był głupi.
A ojciec na to:
- Taak? Chyba twój.



Nauczyciel kazał pingwinkowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił "ty" do nauczyciela". Na drugi dzień pingwinek przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy.
- Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
- Żeby ci zrobić przyjemność, bo cię lubię stary!...



Pani w szkole:
- Czy pamiętaliście, aby przez weekend zrobić dwa dobre uczynki?
Na to odzywa się pingwinek:
- Tak. Jak przyjechałem w sobotę do cioci, to się ucieszyła, a jak następnego dnia wyjeżdżałem, cieszyła się jeszcze bardziej!


Koleżnka chwali się pingwinkowi:
- Mama kupiła mi nową sukienkę. Chcesz wiedzieć jak wygląda?
- Tak.
- Musisz zgadnąć... Jest na literę ,,f''.
Pingwinek zgaduje:
- Fioletowa?

- Nie, zgaduj dalej.
- Flanelowa?
- Też nie.
- A jaka? - pyta zniecierpliwiony pingwinek.
- "F" kratkę.


Przychodzi pingwinek do sklepu i pyta sprzedawcy:
- A co to jest, to czerwone z żółtym w środku?
- Landrynka.

- To poproszę jedną.
Sprzedawca wchodzi po drabinie, wchodzi, wchodzi... W końcu daje pingwinkowi landrynkę. Następnego dnia to samo. I tak przez 5 dni. Szóstego dnia już sprzedawca stoi na drabinie i czeka na pingwinka. Pingwinek przychodzi i mówi:
- Poproszę czekoladkę.
Sprzedawca schodzi, schodzi, podaje czekoladkę i pyta czy coś jeszcze. Pingwinek na to:
- No i jeszcze tą landrynkę.

Pani pyta się dzieci:
- Kto ma zwierzątko domowe?

Zgłasza się Małgosia:
- Ja mam psa!
Zgłasza się Michał:
- A ja kota!!
Wreszcie zgłasza się pingwinek
- A moja mama ma kuraczaka w zamrażalniku.

Pingwinek mówi do taty:
- Tato, chyba ożenię się z babcią.
Tata mówi na to:
- Ależ synku, nie możesz ożenić się z moją matką.
A pingwinek na to:
- A ty z moją mogłeś?!


Pingwinek został sam w domu i koledzy przyszli po niego, aby wyszedł na piłkę.
Pingwinek nie chcąc, aby mama, jak wróci, stała pod drzwiami, napisał na kartce i wywiesił na drzwiach napis:
- Wyszedłem pograć w piłkę, klucz jest pod wycieraczką.



Mama wysłała pingwinka do sklepu po cynamon. Pingwinek, żeby zapamiętać powtarzał sobie całą drogę:
- Cynamon, cynamon...
W końcu wchodzi do sklepu, a sprzedawczyni pyta się go:
- Słucham?
A pingwinek na to:
- Cy mum, cy nimum.

Jest zakończenie roku szkolnego. Każdy pingwinek przyniósł prezent z własnego zakresu możliwości. Pani wiedząc, gdzie pracują rodzice pingwinków próbuje zgadnąc, co dostała bez otwierania prezentu. Najpierw prezent daje Ania. Pani wiedząc, że jej rodzice pracują w kwiaciarni, potrząsa pudełkiem i mówi:
- Aniu, czy to są kwiaty?
- Skąd pani wiedziała?
Później prezent daje Waldek. Pani wie, że jego rodzice pracują w sklepie ze słodyczami. Potrząsa pudełkiem i mówi:
- Waldku, czy to są czekoladki?
- Skąd pani wiedziała?
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy. Pani zawsze bez problemu zgaduje co dostała. Jako ostatni daje prezent Jasio. Pani wie, że jego rodzice pracują w branży monopolowej. Nim potrząsnęła pudełkiem zauważyła, że z pudełka coś wycieka. Postanowiła to polizać.
- Jasiu, czy to jest szampan?

- Nie...
Pani postanowiła jeszcze raz skosztować.
- No to może ajerkoniak?
- Nie...
- Poddaję się, Jasiu. Co to jest?
- Świnka morska!


Idą dwa pingwinki przez pustynie. Po jakimś czasie jeden mówi do drugiego:
-Stary, ale tu musiało być ślisko!!
-Dlaczego tak sądzisz?
-Tyle tu piasku nasypali...



Pingwinek mówi do Wacusia:
- Mój tata pływa w marynarce!
- A mój w kąpielówkach!




Emerytowana nauczycielka spotyka dawnego ucznia.
- Co u Ciebie słychać, pingwinku?
- Wszystko dobrze, wykładam chemię.
- O, to pięknie! Dumna jestem z ciebie, a gdzie wykładasz?
- W Biedronce!

Przychodzi pingwinek do sklepu i pyta:
- Dzień dobry. Jest metrowy chleb?
- Nie ma!
Na drugi dzień:
- Dzień dobry. Jest metrowy chleb?
- Nie ma!
I tak przez 2 tygodnie...

W końcu ekspedientka zdenerwowała się i powiedziała:
- Upieczcie ten metrowy chleb!
Na drugi dzień przychodzi pingwinek:
- Dzień dobry. Jest metrowy chleb?
- Tak jest.
- To poproszę piętkę.


Tata do pingwinka:
- Czemu, pingwinu trzymasz gazetę w lodówce?
- Tatuś, żeby mieć zawsze świeże wiadomości.



Pingwinek spodziewa się gości. Pierwszy dzwonek do drzwi...
- Mamo, mamo! Przyszła ciocia z wujkiem.

- Pingwinku nie mówi się: "ciocia z wujkiem" tylko: "wujostwo".
Drugi dzwonek do drzwi...
- Mamo, mamo! Przyszła kuzynka z kuzynem.
- Pingwinku, nie mówi się: "kuzynka z kuzynem" tylko: "kuzynostwo".
Trzeci dzwonek do drzwi...
- Mamo, mamo! Przyszło dziadostwo.

źródło http://www.cuksik.prv.pl/


Podobne tematy:
Dowcipy
Kawały/Dowcipy ;P
Dowcipy
Niesmaczny dowcip o czerwonym ferrari
Dowcipy, by wkopać słuchacza
Dowcipy